Piątek
W długi sierpniowy weekend (15.08-18.08) wybraliśmy się wraz ze znajomymi do kaszubskiego domku. Wspomnienia wspaniałe, zwłaszcza, że końcówka wakacji za pasem. I wszystko byłoby cudne (tak jak urzekająca sceneria, wytworne towarzystwo i dobrze zaopatrzona lodówka), gdyby nie fakt, iż cały wypad przeminął w strugach deszczu. Dla amatorów działkowej sielanki właśnie taka aura stanowi dosyć duże utrudnienie, zwłaszcza, że wszyscy przygotowani byliśmy na nocne pląsy, grillowanie i zabawy na świeżym powietrzu. Pozbawieni tych wszystkich atrakcji zdecydowaliśmy się spożytkować nas wolny czas w nader osobliwy sposób. Postanowiliśmy stać się smakoszami alkoholowych rarytasów. Zabawa była przednia, zwłaszcza podczas gry w znaną wszystkim nastolatkom karcianą grę w “cztery asy”, oczywiście na zadania. Jak się możecie spodziewać zadania, które przyszło wykonywać przegranym były nader egotyczne i ciekawe. Marcin pląsał w deszczu eksponując swoje nagie stopy, Justyna uprawiała biegi w skąpym staniczku, Krzysztof tańczył do romantycznej muzyki, a ja w objęciach Marcina wykonywałam piruety w powietrzu.
Sobota
W Sobotę nie daliśmy się deszczowej pogodzie. Z samego rana wybraliśmy się na poranny spacer, a potem na widowisko (Batalia Napoleońska) w Będominie. Po drodze na spektakl ugrzęźliśmy autem na jednej z polnych dróg. Całe szczęście udało się nam wycofać i szczęśliwie dotarliśmy na miejsca. A na widowisku było świetnie. Wystrzały z armat dostarczały widzom spektaklu naprawdę dużego dreszczyku emocji. Przenieśliśmy się w okres naploeońskich wojen:). Wieczór zakończył się imprezą w jednej z Ostrzyckich restauracji. Bardzo miłe i ciekawe doświadczenie, zwłaszcza, że na imprezie bawili się ludzie o wiele od nas starsi. Sceneria kaszubskiej Jezioranki dostarczała jednak ludziom naprawdę pozytywnej energii. Wszyscy się bawili w przyjaznej i miłej atmosferze.
Niedziela
Niedziela znowu pod znakiem deszczu, stąd mój przyjazd do Gdańska w godzinach południowych. Jutro zawita do nas słońce- to miłe. Wszystkim , którzy w długi sierpniowy weekend narzekali na pogodę optymistycznie powiem tak: jeżeli mieliście pełną lodówkę , dobre towarzystwo, czas wolny od zmartwień, dobrą książkę w ręku, to cieszcie się ludzie bo statystycznie rzecz ujmując jesteście szczęśliwcami. Nawet nie wiedziecie ile osób nie ma tego, czego Wy po prostu nie doceniacie:)
Ps: Relacja foto jutro;)
Majowy weekend spędziłam w Mazurskich stronach. To już trzecia moja podróż jeżeli chodzi o te okolice Polski. Muszę przyznać, że taka najbardziej świadoma, refleksyjna, dorosła, samodzielna. Zakochałam się w Mazurach, co więcej zachciało mi się żeglować mimo, że całkowicie nie mam do tego predyspozycji. Jednak klimacik jaki panuje w portach kusi, oj kusi. Cztery dni spędzone w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich, niezapomniane widoki, zwłaszcza jeżeli chodzi o drogę prowadzącą do miejscowości Stańczyki, masa bocianów. Cztery dni i o 1000 km więcej na liczniku mego pojazdu, ale jakich kilometrów- po prostu boskich. Cztery boskie majowe dni i klimat Mikołajek, Giżycka, Augustowa, rejs po Śniardwach, widok na cudowne Mamry, spacer po Węgorzewie, wycieczka po bunkrach w Wilczym Szańcu, chwila refleksji w św Lipce, wędrówka po nieskończonym moście w Stańczykach ,wspinaczka po krętych schodach prowadzących na wieżę widokową w Reszlu, no i mrożąca krew w żyłach wycieczka do grobowca w Rapie:) Mała, wielka, piękna objazdówka i świetny wypoczynek.Gorąco polecam.

