Sep 27

Dzisiaj kiedy mój tata wrócił z pracy opowiedział mi to, w jaki sposób zachowałam się dzisiejszej nocy. Najlepsze jest to, że wraz z jego opowieścią powoli zaczęłam przypominać sobie całą sytuację, która miała miejsce. Otóż dzisiejszej nocy przyśniło mi się, że połknęłam stalowy pręt i zaczęłam się nim dusić. Widocznie sen wpłynął na mnie bardzo ponieważ wstałam z łóżka pobiegłam do rodziców odkrztuszając to okropne cholerstwo. Mój tata poderwał się na nogi. Myślał bowiem, że naprawdę zaczęłam się dusić. Kiedy zapytał co się dzieję ,odpowiedziałam mu, że w gardle utknęło mi coś metalowego. Wtedy tata zorientował się że to tylko głupi sen. Kazał mi wrócić do łóżka. W sumie nawet nie zdarzyłam dobrze sie do niego władować, a już zostałam wyrwana z letargu. Swobodnie przełknęłam ślinę i pręta ani śladu. Nie rozumiem dlaczego nieustannie śni mi się, że coś połykam. Jakiś czas temu w gardle stawały mi pierścionki, teraz pręty. Ludzie co się dzieję?Ja jestem chyba jakaś nienormalna?:)

Sep 19

Miałam wystąpić w konkursie Tańca Towarzyskiego. Praktycznie byłam już gotowa. Miałam piękno sukienkę w czerwone grochy oraz opaskę na włosach. Czekałam wraz z Krzysztofem na kuzynkę . Miała nam dodać otuchy podczas konkursu. Powoli robiło się ciemno. Oli nie było, nie było, a minuty stawały się wiecznością. Znudzeni udaliśmy się do sklepu. Kiedy dokonywaliśmy zakupu przy kasie obok nas stanął mężczyzna. Był to facet w średnim wieku z kitkiem na głowie.Jego oczy były mętne i dziwnie zmęczone. Spojrzał się na mnie, a mnie po ciele przebiegł okropny dreszcz. Kiedy odeszłam od kasy mężczyzna mnie zatrzymał. Chciał, abym wraz z Krzysztofem była świadkiem przedstawienia, jego przedstawienia. Mężczyzna wyciągnął z torby dużą szklaną butelkę i z całej siły cisnął ją o głowę sprzedawcy. Polała się krew. Ofiara umarła. Patrzyłam jak zamurowana. Nawet sie nie bałam. Mężczyzna podszedł pokazał nam swoje wielkie zakrwawione ręce i opuścił sklep. My również szybko ruszyliśmy w umówione miejsce. Cały czas myśleliśmy o tym, co się wydarzyło w sklepie. Cieszyliśmy się, że zbrodniarz po prostu poszedł. Nie na długo….

Kuzynka nadal nie przyjeżdżała, a las ogarnął totalny mrok. Postanowiliśmy zrezygnować z czekania. Kiedy ruszyliśmy
w głąb lasu usłyszeliśmy szelest. Odwróciliśmy się za siebie i ujrzeliśmy mężczyznę z zakrwawionymi rękami. Zaczęliśmy uciekać. Mężczyzna ruszył za nami w pogoń. W rękach miał nóż. Pędziłam jak szalona przeskakując krzaczki i drobne przeszkody jakie pojawiły się na mojej drodze . Krzysztof cały czas obok mnie dzielnie obmyślał plan trasy, aby zgubić zbrodniarza.

Potem pamiętam już tylko bajoro , w którym byliśmy we trójkę. Bajoro porośnięte bujną roślinnością. Pływaliśmy w nim, a nogi strasznie nam się plątały. Kiedy pokonaliśmy straszną przeszkodę i w końcu udało nam się wyjść na ląd ujrzeliśmy przed sobą wielką chatkę. Popędziliśmy tam co sił w nogach, aby odpocząć. Myśleliśmy, że wszystko już za nami. Kiedy znaleźliśmy się w środku opadliśmy zmęczeni na podłogę. Patrzyliśmy na siebie błagalnie, ogarniał nas przeszywający strach. Wtem usłyszeliśmy kroki. Te kroki mogły należeć tylko do niego. Panicznie zaczęliśmy szukać odwrotu, jednak innego wyjścia nie było. Pobiegliśmy na górę, otworzyliśmy balkon i spojrzeliśmy w dół. Skok był niemożliwy bo znajdowaliśmy się strasznie wysoko. Krzysztof przeszedł na drugą stronę barierki chwytając się jej z całej siły. Zrobiłam to samo. I tak wisieliśmy bardzo wysoko licząc, że już nikt nas nie znajdzie. Read the rest of this entry »