Skoro jesteśmy przy wtopach miesiąca to myślę, że wypadałoby uwiecznić na blogu sytuację jaka miała miejsce w moje urodziny. Rzecz się rozeszła o szampana, którego wspólnie z Justą wypiłyśmy z wielkim niesmakiem. Bo jakiś taki był za słodki, bo źle pachniał, smakował, wyglądał. Drugi szampan już lepszy. Nasze kubki smakowe też udobruchane w głowie burza, procenty i szaleństwo myśli. Rano trzeźwa rzeczywistość. Poranny skok do lodówki a w niej szampan. Ale skąd? Przecież wczoraj został przez nas skonsumowany. Szybki wzrok na etykietkę i wiem, że szampan zakupiony przeze mnie tuż przed uroczystością nie został wypity. Jak nie ten to jaki? Nastopne kroki to śmietnik , butelka jeszcze ocalała. Patrzę, myślę….. śmiech…. A teraz wyjaśnienie: zupełnie omyłkowo w dzień imprezy chwyciłam szampana, którego mój tata przywiózł ze Słowacji i specjalnie chłodził na rodzinną uroczystość. W lodówce pozostała Afrodyta za 12 zł. I właśnie ją z obrzydzeniem piliśmy w moje urodziny. I nie pomogły tłumaczenia, że Afrodyta była sto razy lepsza, niż drogi szampan z wypadu na Słowację, który nikogo nie powalił smakiem. Stąd płynie morał, tani szampan duża przyjemność, drogi szampan przyjemności brak i do tego jeszcze kłopoty.
Realia polskiej szkoły totalnie mnie przerażają. Dzisiaj na Radzie Pedagogicznej dowiedzieliśmy się, że obiecana podwyżka pensji nauczycielskich raczej nie nastąpi. Co więcej ku naszemu zaskoczeniu wszystkie przesłanki wskazują, że płace będą jeszcze mniejsze niż dotychczasowe. Nie wiem co robić, jestem totalnie rozgoryczona tą sytuacją. Dzisiaj w mojej głowie pojawiła się taka myśl: może czas się przebranżowić? W dodatku osoba, która powinna mnie wspierać dała mi na to piękną odpowiedzieć: ” Ale na co? Do czego Ty się niby nadajesz, jakie masz zainteresowania?” Temat skończony. Awans i podwyżka za pięć lat.( za trzy lata mogę przystąpić do następnego awansu plus dwa lata stażu) Mam płakać czy się śmiać?. Nie wiem!
Wczoraj rano mama zaproponowała mi abym zabrała do pracy pyszne ciasto. Kiedy byłam w łazience zapakowało je do plastikowej miseczki, a wychodząc do pracy nie koloryzując z pięć razy przypomniała mi, abym jej nie zapomniała zabrać. Czasami gadanie i powtarzanie tego samego przynosi u mnie skutki. Zatem możecie się spodziewać, że ciasto dotarło do szkolnej sali. Kiedy nastała przerwa ogłosiłam mojej koleżance, że teraz czas na deser, a owy spoczywa w tajemniczym pakunku, który przyniosłam. Komentarz poparłam demonstracyjnym podniesieniem miseczki z parapetu i położeniem go na biurku. Po podniesieniu wieczka był już tylko dziki śmiech i paniczny wzrok. W formie wyjaśnienia powiem, że zamiast pojemnika z ciastem który rzekomo leżał na brzegu lodówki sięgnęłam inny a w nim spoczywało pół kilo szynki i 10 kabanosów. Mina mojej koleżanki mówiła sama za siebie, moja zresztą też:)
Dzisiaj do moich pierwszaków zawitała Kala pies rasy Golden retriver, który jest terapeutom w fundacji ” Doktor” działającej na rzecz osób z różnego typu niepełnosprawnościami. Karolina, właścicielka Kali już od chwili pojawienia się w drzwiach szkolnych zrobiła wielką furorę. Każde dziecko chciało pogłaskać i przytulić jej czworonożnego przyjaciela. Kiedy weszłyśmy do sali za drzwiami zgromadził się tłum. Normalnie jakby Doda przyjechała do szkoły i każdy chciał zdobyć jej autograf. Moje pierwszaki były zafascynowane pieskiem. Dotykały go, przytulały, kładły sie niego, głaskały go, karmiły i całowały. Kala przez cały czas grzecznie i cierpliwie znosiła tarmoszenie i dotykanie, które nie zawsze było przecież przyjemne. Wydaje mi się, że zajęcia naprawdę dzieciom się podobały. Szczególnie wrażenie zrobiły na nich triki jakie opanowała Kala przechodząc szkolenie.A oto zdjęcie bohaterki mojego postu. Prawda, że słodka?

Nowa Galeria Bałtycka ruszyła pełną parą. Tłumy ludzi i ulice Wrzeszcza ożywione jak nigdy. Dzisiaj tuz po pracy nie mogłam się oprzeć i zajechałam, aby zrobić małe zwiady. Nowe centrum handlowe jest piękne i bardzo ogromne. Fakt, że jeszcze wszystko nie jest wykończone, ale wystawami sklepowymi oko można już nacieszyć, a jest ich w galerii aż 200. Już wiem gdzie będę robiła zakupy świąteczne. Praktycznie za jednym zamachem można kupić tam to, czego się tylko wymarzy. W końcu wszystkie moje ulubione sklepy mam pod ręką. Najbardziej cieszę się z tego, że w galerii pojawiło się wiele stoisk z gadżetami, które przecież kobiety uwielbiają. Urzekły mnie sklepy z pięknymi ozdobami do domu, biżuterią, butami, torebkami, artykułami papierniczymi, herbatą i przyprawami orientalnymi. Jest również moja ulubiona Sefora i Douglas oraz lody Grycjan za którymi wprost przepadam. Mieszkańców Wrzeszcza ucieszy zapewne sklep Cerrfour oraz Saturn, który jest tak samo wielki i dobrze wyposażony jak gdański Media Markt. Niestety, aby przejść całą galerie trzeba mieć bardzo dużo czasu, nie wspominając już o kondycji. Wszystkiego nie sposób za jednym zamachem obejść.
No cóż sklepy takie jak: Madison, Alfa centrum, Manhattan mogę od dzisiaj śmiało nazwać po prostu kioskami, w których jest mały wybór. Mimo tego i tak czasami będę tam zaglądać bo na pewno będzie tam panował spokój i harmonia, która zapewne pozwoli mi dokonywać trafnych i racjonalnych decyzji, co uważam za sprawę priorytetową.
