Majowy weekend spędziłam w Mazurskich stronach. To już trzecia moja podróż jeżeli chodzi o te okolice Polski. Muszę przyznać, że taka najbardziej świadoma, refleksyjna, dorosła, samodzielna. Zakochałam się w Mazurach, co więcej zachciało mi się żeglować mimo, że całkowicie nie mam do tego predyspozycji. Jednak klimacik jaki panuje w portach kusi, oj kusi. Cztery dni spędzone w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich, niezapomniane widoki, zwłaszcza jeżeli chodzi o drogę prowadzącą do miejscowości Stańczyki, masa bocianów. Cztery dni i o 1000 km więcej na liczniku mego pojazdu, ale jakich kilometrów- po prostu boskich. Cztery boskie majowe dni i klimat Mikołajek, Giżycka, Augustowa, rejs po Śniardwach, widok na cudowne Mamry, spacer po Węgorzewie, wycieczka po bunkrach w Wilczym Szańcu, chwila refleksji w św Lipce, wędrówka po nieskończonym moście w Stańczykach ,wspinaczka po krętych schodach prowadzących na wieżę widokową w Reszlu, no i mrożąca krew w żyłach wycieczka do grobowca w Rapie:) Mała, wielka, piękna objazdówka i świetny wypoczynek.Gorąco polecam.
May
5
