W tą piękną Niedzielę nikt z różnych powodów nie mógł się wybrać ze mną na spacer. Zebrałam się więc na chwile spontaniczności i pojechałam na Westerplatte podziwiać morze. Kiedy spacerowałam w zadziwiającej ciszy i spokoju naszły mi do głowy nowe pomysły:
- Muszę kupić sobie psa. Tak na wypadek, żeby zawsze mieć z kim spacerować. Co prawda mam pięknego kota, ale on nieborak niemrawy do spacerów. Zresztą indywidualistów nie zabiera się na wędrówki!
- Powinnam zacząć jeździć na rolkach. Po pierwsze wszyscy jeżdżą więc czemu ja miałabym nie spróbować. Po drugie przydałby się wiatr we włosach i odrobina wrażeń.
- No i w końcu po trzecie, powinnam sprawić sobie dobre kubańskie cygaro. Jak idę to rozmyślam, a rozmyślanie bez cygara jest stanowczo do dupy.
Ps: Tak aporpo tych wszystkich postanowień-po spacerku przypadkowo sięgnęłam po świetną książkę ” Olivier i zeszyt z marzeniami”. Polecam ją wszystkim, którzy lubią znać odpowiedzi na dziwne pytania oraz tym, którzy lubią czynić postanowienia.

April 23rd, 2008 at 10:39 pm
kolejnego dnia - w moim towarzystwie powtórka spacerku
wiaterek mocno wiał… a na plaży można było rysować i pisać różne rzeczy! wiatr robił za gąbkę i szybko czyścił tablice
faktycznie było zajebiście