Nie znoszę takich sytuacji. Wyobraź sobie, że kupujesz dla siebie coś nowego i właśnie ta rzecz w wyniku niewyjaśnionych okoliczności ulega zniszczeniu. Myślałam, że szlak mnie trafi kiedy Krzysztof powiadomił mnie, że na moim nowym zimowym płaszczyku, który założyłam zaledwie trzeci raz pojawiła się atramentowa plama o długości około 15cm i szerokości 3cm. Jeszcze większe nerwy zawładnęły mną kiedy okazało się, że w sklepach zajmujących się czyszczeniem odzieży powiadomiono mnie, że plama jest już nie do wyczyszczenia a próba jej wywabienia może pogorszyć sytuację. Wiadomość wprost doskonała. Aktualnie sytuacja została opanowana, plama zniknęła i wcale nie za sprawą pań z pralni, ale dzięki domowym sposobom pewnej Pani. Mimo, że sytuacja zakończyła się szczęśliwie nadal nie mogę wykombinować jakim cudem tak wielkie atramentowe cudo ozdobiło mój płaszcz.
Nov
14
