Do niedawna byłam jeszcze uczennicą i bardzo interesowało mnie nauczycielskie życie. Szczególnie ciekawiły mnie kulisy pokoju nauczycielskiego, bo właśnie one dla ucznia stanowią nieodgadnioną tajemnicę. Interesowało mnie głownie to o czym nauczyciele rozmawiają, jak wypowiadają sie o uczniach. Minęły cztery lata i sama stałam się nauczycielem. Moja ciekawość w końcu mogła zostać zaspokojona. W pierwszym roku pracy bacznie obserwowałam jaka atmosfera panuje
w pokoju nauczycielskim. Przysłuchiwałam się rozmowom prowadzonym przez belfrów, analizowałam ich wątpliwości próbując wczuć się w ich sytuację. Ciężko mi było nagle wejść w świat, który dotychczas był mi osoby. Przyznam, że czasami siedząc w pokoju czułam sie jak bezradny uczeń nie rozumiejący świata dorosłych. Po roku pracy w pokoju pojawiam się rzadko. Może dlatego, że zaczęły męczyć mnie puste rozmowy i narzekania o tym jak wszystkim jest ciężko, jacy okropni są uczniowie, dyrekcja i jej zarządzenia.
Martwi mnie to, że bardzo duża ilość nauczycieli nie chce nawiązać dobrego kontaktu z uczniami, co więcej nie chce myśleć o nich dobrze. Każdy sprowadzony jest do tego samego worka. Uczeń nie ma prawa sie zagapić, pomylić bo musi być chodzącym ideałem zgodnie z wolą Pani. Nauczyciele nie potrafią w niektórych sytuacjach pobłażliwie spojrzeć na występek ucznia, obrócić sytuację w żart lub poważnie porozmawiać bez krzyków i szantażu.
Dzisiaj w pokoju jedna z nauczycielek sprawdzała sprawdziany głośno komentując i naśmiewając się z czasem nietrafnych wypowiedzi uczniów. Zdziwiło mnie bardzo to, że w zabawę tą wchodziło bardzo dużo nauczycieli, którzy głośno wtórowali swojej koleżance. Pytanie czy potrafi oni sami odpowiedzieć na pytania ze sprawdziany lepiej niż ich uczniowie?
Nie rozumiem dlaczego nauczyciele nie stoją murem za swoimi uczniami, nie starają sie ich chronić przed czasem pobieżnymi i nieadekwatnymi opiniami ze strony innych. W końcu dlaczego podczas przerwy nie porozmawiają o sobie nie wymienią sie doświadczeniami, nie pożartują zamiast nieustannie krytykować i parodiować zachowania młodych ludzi , którzy muszą się po prostu wyszumieć tak jak każdy dojrzewający człowiek.
