Po fatalnej nocy z prętem w gardle i okropnym samopoczuciu wczorajszego dnia dzisiaj oddycham z ulgą. Ostatni wolny weekend przede mną. Nie tknę nawet palcem, nie zrobię nic co byłoby sprzeczne z tym na co mam ochotę. Będę leżała piła dobre piwo, czytała książki , jadła i patrzyła w sufit bo drugiego takie weekendu do marca nie będzie już na pewno. W planie mam również jakieś małe zakupy na poprawienie humoru, a może kino i galaretka z bitą śmietaną. A niech mnie kule biją, chrzanić kalorie. W wyjątkowe dni należy robić wyjątkowe rzeczy nawet głupie i niedorzeczne:) Trzymajcie się cieplutko:)
Sep
28
