Historia z labradorkiem zakończyła się niezbyt pomyślnie . Okazało się, że to straszny łobuz. Jego łagodniejszy i spokojniejszy braciszek niestety tego samego dnia odszukał nowych właścicieli. Nad wyraz nieposkromiony temperament pieska nie pozwolił Krzyśkowi go zabrać bo przecież w domu ma jeszcze kota i na pewno ugoda między nim, a nowym mieszkańcem nie wchodziłaby w grę. Trochę mi żal , że tak wyszło bo czarna kuleczka była naprawdę urocza i mocno wierzyłam, że będzie można ja tego samego dnia zabrać do domu. Swoją drogą bardzo mądre z mojej strony było to , że na spotkanie z pieskiem ubrałam nowy sweterek. Na szczęście mimo paru wyprutych nitek nadal wygląda imponująco.
Dzisiaj straszny pogoda dlatego czuję się fatalnie. Wróciłam z pracy i za chwilę położę się na godzinę spać, aby podładować akumulatory. Mam nadzieję, że pomoże bo jeszcze dzisiaj przede mną pisanie pracy zaliczeniowej na edukacje matematyczną oraz zebranie nauczycieli w pracy.

September 28th, 2007 at 8:39 am
Ja bym się nie obawiała spotkania kotka z psem. Piesio jest maleńki, a kot czuje się w domu pewnie, więc kulek szybko by się pewnie dostosował do kota - ludzie często się tego obawiają, a naprawdę nie ma czego
Hodowcy, od których mam koty również się tego bali, ale podjęli ryzyko i mają labradora - Karat szybko się dostosował i teraz leży, a koty po nim łażą, ciągną za uszy i takie tam
Szkoda, że się z piesiem nie udało