Dzisiaj kiedy mój tata wrócił z pracy opowiedział mi to, w jaki sposób zachowałam się dzisiejszej nocy. Najlepsze jest to, że wraz z jego opowieścią powoli zaczęłam przypominać sobie całą sytuację, która miała miejsce. Otóż dzisiejszej nocy przyśniło mi się, że połknęłam stalowy pręt i zaczęłam się nim dusić. Widocznie sen wpłynął na mnie bardzo ponieważ wstałam z łóżka pobiegłam do rodziców odkrztuszając to okropne cholerstwo. Mój tata poderwał się na nogi. Myślał bowiem, że naprawdę zaczęłam się dusić. Kiedy zapytał co się dzieję ,odpowiedziałam mu, że w gardle utknęło mi coś metalowego. Wtedy tata zorientował się że to tylko głupi sen. Kazał mi wrócić do łóżka. W sumie nawet nie zdarzyłam dobrze sie do niego władować, a już zostałam wyrwana z letargu. Swobodnie przełknęłam ślinę i pręta ani śladu. Nie rozumiem dlaczego nieustannie śni mi się, że coś połykam. Jakiś czas temu w gardle stawały mi pierścionki, teraz pręty. Ludzie co się dzieję?Ja jestem chyba jakaś nienormalna?:)
Historia z labradorkiem zakończyła się niezbyt pomyślnie . Okazało się, że to straszny łobuz. Jego łagodniejszy i spokojniejszy braciszek niestety tego samego dnia odszukał nowych właścicieli. Nad wyraz nieposkromiony temperament pieska nie pozwolił Krzyśkowi go zabrać bo przecież w domu ma jeszcze kota i na pewno ugoda między nim, a nowym mieszkańcem nie wchodziłaby w grę. Trochę mi żal , że tak wyszło bo czarna kuleczka była naprawdę urocza i mocno wierzyłam, że będzie można ja tego samego dnia zabrać do domu. Swoją drogą bardzo mądre z mojej strony było to , że na spotkanie z pieskiem ubrałam nowy sweterek. Na szczęście mimo paru wyprutych nitek nadal wygląda imponująco.
Dzisiaj straszny pogoda dlatego czuję się fatalnie. Wróciłam z pracy i za chwilę położę się na godzinę spać, aby podładować akumulatory. Mam nadzieję, że pomoże bo jeszcze dzisiaj przede mną pisanie pracy zaliczeniowej na edukacje matematyczną oraz zebranie nauczycieli w pracy.
