Dzisiaj w południe Ola przesłała mi zdjęcia szczeniaczków oczekujących na nowego właściciela. Piękne, małe, czarne kuleczki. Długo nie musiałam się zastanawiać do kogo może powędrować mały labradorek. Pierwszą osobą, która przyszła mi na myśl był Krzysiek. Szybko wysłałam mu zdjęcia. Już dzisiaj około 20 jedziemy obejrzeć te małe chodzące cuda i może już dzisiaj wieczorem pieski znajdą swój dom. Jestem strasznie podekscytowana i cieszę się, że sprawy potoczyły się tak szybko. Od zawsze marzyłam aby mieć swojego czworonożnego przyjaciela. Niestety mieszkam na czwartym piętrze w samym środku miasta. Myślę, że tutaj pies by się strasznie męczył. Nie wspominając już o tym, że zupełnie brakuje tu miejsc na spacery. Teraz być może będę mamą chrzestną czarnej kuleczki. Bywam u Krzyska często więc mylę, że nacieszę się nią na całego.
Trochę mnie poniosło. W sumie nie do końca jestem jeszcze pewna czy Krzysiek zdecyduje się na tego pieska. Już sobie tak to wszystko poukładałam w głowie, że chyba nie przewiduje innego rozwiązania. Wkrótce się odezwę:)
