Niestety w piątek mój komputer zachorował i musiał odwiedzić lekarza stąd moja nieobecność na blogu przez 4 dni. Od czasu kiedy zostałam po chamsku odcięta od siedzi prześladuje mnie nieustanny pech. Funkcjonuję jak zaczarowana. Roztargnienie owładnęło moja osobę. Letarg i totalne rozdrażnienie. Jestem zawiedziona, chodzę jak struta , czuję się fatalnie. Zawiodłam sie na wszystkich. Ironia losu , bo zawiodłam się nawet na sobie.To takie nieprzyjemne uczucie, nieprzyjemne jak piątkowe urodziny. Takie suche, bez wyrazu, totalnie dołujące, nic nie wnoszące, smutne.I gdyby nie Ty to byłaby samotność, cisza i wzdychanie do samej siebie. Z drugiej strony to chyba znak, podpowiada mi: nie przykładaj sie, nie walcz o innych, nie dbaj o daty. Ja chyba rozwiodłam się z samą sobą.
