Tajemniczy wieczór z tajemniczym mężczyzną

Miałam wystąpić w konkursie Tańca Towarzyskiego. Praktycznie byłam już gotowa. Miałam piękno sukienkę w czerwone grochy oraz opaskę na włosach. Czekałam wraz z Krzysztofem na kuzynkę . Miała nam dodać otuchy podczas konkursu. Powoli robiło się ciemno. Oli nie było, nie było, a minuty stawały się wiecznością. Znudzeni udaliśmy się do sklepu. Kiedy dokonywaliśmy zakupu przy kasie obok nas stanął mężczyzna. Był to facet w średnim wieku z kitkiem na głowie.Jego oczy były mętne i dziwnie zmęczone. Spojrzał się na mnie, a mnie po ciele przebiegł okropny dreszcz. Kiedy odeszłam od kasy mężczyzna mnie zatrzymał. Chciał, abym wraz z Krzysztofem była świadkiem przedstawienia, jego przedstawienia. Mężczyzna wyciągnął z torby dużą szklaną butelkę i z całej siły cisnął ją o głowę sprzedawcy. Polała się krew. Ofiara umarła. Patrzyłam jak zamurowana. Nawet sie nie bałam. Mężczyzna podszedł pokazał nam swoje wielkie zakrwawione ręce i opuścił sklep. My również szybko ruszyliśmy w umówione miejsce. Cały czas myśleliśmy o tym, co się wydarzyło w sklepie. Cieszyliśmy się, że zbrodniarz po prostu poszedł. Nie na długo….

Kuzynka nadal nie przyjeżdżała, a las ogarnął totalny mrok. Postanowiliśmy zrezygnować z czekania. Kiedy ruszyliśmy
w głąb lasu usłyszeliśmy szelest. Odwróciliśmy się za siebie i ujrzeliśmy mężczyznę z zakrwawionymi rękami. Zaczęliśmy uciekać. Mężczyzna ruszył za nami w pogoń. W rękach miał nóż. Pędziłam jak szalona przeskakując krzaczki i drobne przeszkody jakie pojawiły się na mojej drodze . Krzysztof cały czas obok mnie dzielnie obmyślał plan trasy, aby zgubić zbrodniarza.

Potem pamiętam już tylko bajoro , w którym byliśmy we trójkę. Bajoro porośnięte bujną roślinnością. Pływaliśmy w nim, a nogi strasznie nam się plątały. Kiedy pokonaliśmy straszną przeszkodę i w końcu udało nam się wyjść na ląd ujrzeliśmy przed sobą wielką chatkę. Popędziliśmy tam co sił w nogach, aby odpocząć. Myśleliśmy, że wszystko już za nami. Kiedy znaleźliśmy się w środku opadliśmy zmęczeni na podłogę. Patrzyliśmy na siebie błagalnie, ogarniał nas przeszywający strach. Wtem usłyszeliśmy kroki. Te kroki mogły należeć tylko do niego. Panicznie zaczęliśmy szukać odwrotu, jednak innego wyjścia nie było. Pobiegliśmy na górę, otworzyliśmy balkon i spojrzeliśmy w dół. Skok był niemożliwy bo znajdowaliśmy się strasznie wysoko. Krzysztof przeszedł na drugą stronę barierki chwytając się jej z całej siły. Zrobiłam to samo. I tak wisieliśmy bardzo wysoko licząc, że już nikt nas nie znajdzie.

Po upływie 10 minut w domku zrobiło się gwarno. Do domu weszli właściciele wraz z dużą grupą ludzi. Mężczyzny z nożem już tam nie było. Mimo tego my nadal czuliśmy strach. Nie chcieliśmy być zauważeni przez nowych przybyszów, nie ufaliśmy im. Ręce jednak odmawiały posłuszeństwa. W takiej pozycji spędziliśmy jeszcze długą chwilę, do czasu kiedy na balkonie pojawiły trzy osoby. Był to mężczyzna i dwie kobiety. Na początku nie zdając sobie sprawy z naszej obecności wesoło rozmawiali popijając szampana. Nagle mężczyzna podniósł się z krzesła i przechylił za barierkę . Gestem ręki przywołał resztę swoich współtowarzyszy. Chwycili nas za ręce i zostaliśmy wciągnięci na deski balkonu. Zaproszono nasi do domu i uraczono ciepłym posiłkiem. Pozostałych gości nie wtajemniczono w naszą obecność. Nie pytaliśmy dlaczego, mimo,że tuż po przebudzeniu wydawało mi się to totalne dziwne i niedorzeczne:)

One Response

  1. Krzysiek Says:

    dobrze, że to tylko sen;) ale strach się bać chodzić teraz do BOMI :) bo jeszcze przy kasie kogoś tam spotkamy! dziś się udało ale co będzie jutro? :P

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.